Gotowanie na dwa dni. Jak ograniczyć czas w kuchni i nadal jeść różnorodnie?

Pierwszego dnia obiad smakuje świetnie. Drugiego ten sam sos i identyczny dodatek wywołują już nieco mniejszy entuzjazm. Znasz ten scenariusz? Gotowanie na zapas nie musi oznaczać powtórki całego talerza. Możesz raz rozgrzać piekarnik, obrać większą porcję warzyw i przygotować kilka składników, z których ułożysz dwa różne posiłki. Oszczędzisz czas, a domowe menu uniknie monotonii.

Gotuj więcej składników, niekoniecznie więcej tego samego dania

Duży garnek zupy rozwiązuje sprawę obiadu na dwa dni, pod warunkiem że domownicy chętnie zjedzą ją ponownie. Jeśli jednak po jednym posiłku mają ochotę na zmianę, lepiej przygotować osobno kilka elementów: kaszę, pieczone warzywa, mięso lub strączki oraz sos. Wtedy następnego dnia możesz zmienić proporcje, dodatki i sposób podania.

Pieczony kurczak z ziemniakami i marchewką sprawdzi się jako klasyczny obiad. Odłożoną porcję mięsa wykorzystasz później w tortilli z kapustą, ogórkiem i sosem jogurtowym. Ciecierzycę podaną z kaszą i warzywami możesz następnego dnia rozgnieść z oliwą oraz sokiem z cytryny, a następnie rozsmarować na grzankach.

Najwięcej czasu oszczędzasz wtedy, gdy za jednym razem wykonujesz czynności, które zwykle powtarzasz codziennie. Skoro już wyciągasz deskę, obierz dodatkową marchewkę. Jeśli rozgrzewasz piekarnik, dołóż drugą blachę warzyw, o ile pozwalają na to jego pojemność i zalecenia dotyczące pieczenia.

Ułóż plan dwóch obiadów przed zakupami

Plan na dwa dni nie wymaga rozpiski godnej restauracyjnego szefa kuchni. Wystarczy ustalić, jaki składnik połączy oba posiłki i czym będą się różniły.

Dobierz potrawy, które korzystają z części tych samych produktów, lecz mają inny charakter:

  • Pieczone warzywa: pierwszego dnia podaj je z kaszą i fetą, drugiego zmiksuj część na krem z dodatkiem bulionu.
  • Sos pomidorowy z soczewicą: najpierw połącz go z makaronem, później wykorzystaj do nadziewanych cukinii.
  • Pieczony schab: na pierwszy obiad pokrój go w grubsze plastry i podaj z ziemniakami, na kolejny przygotuj cienkie paski do miski z warzywami i kuskusem.
  • Gotowane ziemniaki: pierwszego dnia zjedz je z jajkiem i mizerią, drugiego podsmaż z cebulą i podaj z fasolką szparagową.

Taki plan pomaga również podczas zakupów. Natkę zużyjesz do dwóch potraw, otwarte opakowanie jogurtu wykorzystasz w sosie, a połowa kapusty nie spędzi kolejnego tygodnia w lodówce w oczekiwaniu na lepszy moment.

Zmieniaj smak dodatkami

Nie każda zmiana wymaga nowego przepisu. Ten sam zestaw warzyw może smakować inaczej zależnie od przypraw, sosu i temperatury podania. Marchew, kalafior i ciecierzyca z kuminem oraz wędzoną papryką pasują do kaszy i sosu tahini. Część tych składników doprawiona cytryną, natką i jogurtem stworzy łagodniejszy zestaw do pieczywa.

Dlatego większą porcję produktów możesz początkowo doprawić dość oszczędnie, a wyraziste akcenty dodać już do konkretnego posiłku. Czosnek, imbir, koperek czy musztarda pozwalają poprowadzić smak w różnych kierunkach.

Zadbaj też o różnicę w konsystencji. Miękkie warzywa połącz jednego dnia z kaszą, a kolejnego z chrupiącą grzanką i świeżym ogórkiem. Kremową zupę podaj z pestkami dyni, natomiast gęsty sos uzupełnij surówką. Nawet niewielki świeży dodatek zmienia odbiór potrawy, która noc spędziła w lodówce.

Sos przechowuj osobno i dodawaj dopiero przed posiłkiem. Liście sałaty dłużej zachowają wtedy jędrność, a pieczywo nie nasiąknie.

Wykorzystaj czas, kiedy potrawa gotuje się sama

Najbardziej męczące bywają nie same przepisy, lecz kolejne drobne zadania: posiekaj, zamieszaj, umyj, znajdź pokrywkę. Dobra kolejność pozwala ograniczyć kuchenne krążenie między szafką a zlewem.

Zacznij od produktu, który potrzebuje najwięcej czasu. Wstaw warzywa do piekarnika lub nastaw gulasz, a dopiero później zajmij się dodatkami. Podczas duszenia mięsa możesz ugotować kaszę, przygotować sos i posprzątać blat. Dzięki temu po obiedzie zostanie mniej naczyń, a następnego dnia część pracy będziesz mieć za sobą.

Nie dokładaj jednak kolejnych potraw wyłącznie dlatego, że piekarnik już pracuje. Jeśli przygotujesz więcej jedzenia, niż domownicy zjedzą, oszczędność szybko zamieni się w przegląd pojemników i nerwowe pytania o ich zawartość.

Odłóż porcję na jutro przed podaniem obiadu

Gdy cały garnek trafia na stół, trudno ocenić, ile zostanie na kolejny dzień. Lepiej wcześniej odłożyć zaplanowaną porcję do czystego pojemnika. Łatwiej dopasujesz jej wielkość do następnego dania i unikniesz sytuacji, w której na dwa obiady został jeden ziemniak oraz trzy łyżki sosu.

Pomyśl również o formie produktu. Jeśli następnego dnia planujesz tortille, odłóż kawałek mięsa bez sosu. Do sałatki przyda się kasza przechowana oddzielnie od wilgotnych warzyw, natomiast do zupy możesz przeznaczyć mniej równe kawałki pieczonej marchewki.

Gotowe potrawy podziel na mniejsze porcje i schowaj do lodówki możliwie szybko po przygotowaniu. Nie zostawiaj pełnego garnka na blacie na wiele godzin. Następnego dnia podgrzej tylko ilość przeznaczoną do zjedzenia, dbając, żeby całe danie równomiernie się zagrzało.

Przykładowy zestaw na dwa dni: jedna blacha, dwa obiady

Na pierwszą kolację lub obiad przygotuj pieczone udka kurczaka z marchewką, papryką i cukinią. Ugotuj bulgur, a z jogurtu, koperku i cytryny wymieszaj sos. Podaj część składników, natomiast zaplanowaną porcję na jutro odłóż osobno.

Drugiego dnia oddziel mięso od kości i pokrój je na mniejsze kawałki. Podgrzej z pieczonymi warzywami, przełóż do tortilli i dodaj świeżą kapustę. Sos jogurtowy dopraw czosnkiem lub odrobiną musztardy. Zamiast ponownie odtwarzać wczorajszy talerz, otrzymasz posiłek o innej strukturze i smaku.

W wersji bez mięsa upiecz ciecierzycę z warzywami. Pierwszego dnia podaj całość z bulgurem, a drugiego część ciecierzycy rozgnieć na pastę do tortilli. Warzywa dodaj do środka razem ze świeżą sałatą.

Taki układ pozostawia miejsce na spontaniczność. Raz masz ochotę na ciepły obiad z kaszą, innym razem na placek z chrupiącymi dodatkami. Kuchnia pracuje krócej, a ty nie musisz przez dwa dni patrzeć na ten sam talerz.

Jakub Borowiecki

Fan ciężkiego brzmienia. Po godzinkach zakochany w DIY, modzie męskiej i boksie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wróć na górę